NaCzechowie drukiem

NaCzechowie archiwalna

Na Facebooku

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

Jeśli ktoś zadaje sobie pytanie, dlaczego dorosły facet zajmuje się chomikiem, proszę rozpocząć lekturę od ostatniego akapitu...

Chomik europejski ze zdjęcia Marcina Karetty zdobi okładkę folderka Stowarzyszenia Obrony Górek Czechowskich

Zdarzyło się to 5400–5300 lat przed naszą erą, gdy pierwsi rolnicy upodobali (!) sobie ziemie położone we współczesnych granicach Polski. Byli nietutejsi, ale zachęciły ich żyzne gleby lessowe i czarnoziemy, szczególnie te porośnięte roślinnością stepową – łatwe do przekształcenia w grunty orne. Wiele gatunków stepowych, w tym chomik, sukcesywnie traciły naturalne siedliska. Nikt ich / nas tu nie zapraszał. A trzeba nam wiedzieć, że chomiki zasiedlały stepy od ponad 2 milionów lat. Czas człowieka versus czas chomika. Jak mamy się z nimi równać? Nas jako gatunku jeszcze wówczas nie było! Gdy 70 tysięcy lat temu wyruszyliśmy z Afryki na podbój świata wciąż było nam mało i mało. Kamiennym siekierom i pożodze poddały się nieprzebyte knieje Europy. Zastąpiły je otwarte tereny upraw, a te upodobał (!) sobie chomik. Rzec można, wędrował za pługiem ze wschodnich stepów ku zachodowi. Zaczął towarzyszyć ludzkim siedliskom stając się gatunkiem synantropijnym. Z czasem nadaliśmy mu nazwę. A kiedy już coś nazywamy, to staje się nam bliskie – nawet gdy jest szkodnikiem. Lubelscy rolnicy nazwali chomiki homami, humami lub hamkami. Hamster to angielska nazwa chomika. Podobna? Nie ma w tym przypadku, wszak języki wędrowały wraz z osadnikami. W XVIII wieku, dzięki Karolowi Linneuszowi, chomik trafił do naukowego nazewnictwa jako Cricetus cricetus. Choć większość z nas nie zna tych gryzoni, to przecież na co dzień używamy czasownika chomikować, nieświadomie wyrażając fascynację dla ich zaradności.

 

 Lublinianom chomiki nie są obce. Licznie występują w okolicznych agrocenozach, a i w samym mieście zajmują kilka stanowisk. Najliczniej zamieszkują Górki Czechowskie i Felin. Znane są też miejsca położone w ścisłym centrum miasta, nawet przy Krakowskim Przedmieściu (dokładnej lokalizacji celowo nie podaję). Jesteśmy jednym z nielicznych miast europejskich i jedynym w kraju, które może się pochwalić populacją chomików zasiedlającą zieleńce w obrębie zwartej zabudowy.

 

 Gdy piszę te słowa, za oknem chłodny lutowy poranek, a nasz mały bohater smacznie śpi. Usnął w listopadzie, i pewnie obudzi się w marcu. W tym czasie kilkakrotnie odwiedzi swoją lodóweczkę z zapasami. Zimą, podobnie jak my, dba o energooszczędność. Jak przystało na hibernanta, okresowo obniża temperaturę ciała do 6°C. W miesiącach letnich, gdy my idziemy spać, chomiki udają się na trzecią zmianę. To najbezpieczniejszy czas na żerowanie. Bywa aktywny w ciągu dnia i szczęśliwi, którzy go wówczas oglądali. Jest bowiem nasz chomik jednym z najładniejszych polskich ssaków. Gdy zaniepokojony staje słupka, w całej okazałości prezentuje kolorowe futerko – płowobrązowe do pomarańczowego na grzbiecie, czarne na brzuszku, z żółtawobiałymi plamami na policzkach i za uszami. Dodajmy do tego małe małżowiny uszne, czarne oczka, biały nosek i stopy. Ot cudo! Zwykle ci, którzy pierwszy raz spotkali chomika, nie wierzą, że to nasz rodzimy gatunek. Dzwonią wówczas z rewelacją, że spotkali świnkę morską. A to ani świnka, ani morska. Z kolei tych co znają chomiki syryjskie ze sklepów zoologicznych, zaskakuje wielkość ich dzikiego kuzyna – 20-34 centymetrów wzrostu plus 3-4 centymetry ogonka i waga 400-700 gramów. Strongchomiki nawet do kilograma.

 

 Preferuje dietę semiwegetariańską opartą na zieleninie i korzonkach, którą uzupełnia ślimakami czy owadami. Dżdżowniczką też nie pogardzi. Późnym latem i jesienią rozpoczyna gromadzenie zapasów. W spiżarni potrafi zgromadzić kilka kilogramów ziarna. Rekordziści potrafili zachomikować na zimę 34 kg grochu, czy 65 kg ziemniaków, łubinu i kukurydzy. Pazerność! To mało powiedziane, skoro do przetrwania zimy wystarczyłoby 1-1,5 kilograma jedzonka. Ze wskaźnika BMI chomik najzwyczajniej sobie kpi. A może to zaradność?

 

 Komora, w której gromadzi zapasy, jest częścią skomplikowanego systemu nor. Najczęściej prowadzi do niego skośny tunel oraz jeden lub kilka tuneli pionowych o średnicy 5-10 centymetrów. Architektoniczne plany chomiczych podziemi uwzględniają komory sypialne wyścielone miękkim posłankiem z roślin, latryny, komory lęgowe. Te ostatnie bywają położone nawet na głębokości 4 metrów. Na zimę nory zatykane są przysłowiowym snopkiem, czyli kulą z materiału roślinnego. W największych koloniach, gdzie zagęszczenie osiąga nawet 50 zajętych nor na hektar, ziemia musi wyglądać jak ser szwajcarski. Najdłuższa nora, jak podaje Wikipedia, miała 26,2 metrów. Zwykle ma długość kilku metrów. Panie i panowie zachowują majątkową niezależność. Samce zamieszkują kawalerki, a samice ... . No właśnie, że też nikt nie wymyślił nazwy mieszkanka samotnej panienki. Podczas godów samice starają się o względy wielu samców. Ojcostwo na tym się kończy. Zero więzi rodzinnych, zero udziału w wychowaniu. Taką strategię rozrodczą nazywamy promiskuityzmem. Po upływie 20-37 dni (zależnie od miotu) samica rodzi od 3 do 12 ślepych i nagich osesków i tak 2-3 razy w sezonie. Maluchy już 3 miesiące po urodzeniu same mogą być rodzicami. I tak przez 4 lata życia statystycznego chomika – chomiki mnożą się jak króliki.

 

 I tyle sielanki. W naturalnych warunkach główną przyczyną śmiertelności chomików są drapieżniki: lisy, koty, kuny, ptaki drapieżne. Dają też o sobie znać epidemie chorób. Tak to jest, gdy żyje się w dużych społecznościach. Skądś to znamy. Współcześnie mniejszy wpływ na umieralność mają ekstremalnie mroźne zimy. Na terenach upraw wiele osobników ginie poranionych maszynami rolniczymi lub zatrutych środkami ochron roślin. W warunkach miasta chomiki giną głównie pod kołami pojazdów lub, ot tak, znikają, bo na miejscu ich domostw powstają nasze domostwa. Ktoś jednak staje w obronie chomika. Wpisano go do Czerwonej Księgi Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN). Zaproponowano też, by chomik znalazł się w nowym wydaniu „Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt” wśród gatunków z kategorią zagrożony.

Ten martwy chomik został znaleziony na Górkach zanim rozpoczęły się roboty związane z ostatnia budową. Nic nam nie wiadomo o tym, czy zanim zasypano strzelnicę sprawdzono teren na obecność chomiczych nor. Wcześniej w tej właśnie okolicy inwentaryzacje wykazywały ich występowanie.

 

 Co ma człowiek do chomika? Gdy technokraci zza biurek próbują nam układać świat, kreować nasze otoczenie, coraz bardziej czujemy, że człowiek w tym wszystkim się nie liczy. Lublin jest pogrążony w smogu, maleje powierzchnia terenów zielonych. Powoływanie się na ludzkie potrzeby nie przebija się przez aparacik biurokratyczny. To może dotrą inne argumenty. W czytaniu paragrafów biuraliści są zapewne mocni, a jeśli nie to mają przecież do dyspozycji radców prawnych. Urzędnicy stojący najwyżej w hierarchii ustanowili ochronę ścisłą europejskiej populacji chomika wpisując gatunek do załącznika IV Dyrektywy Siedliskowej Unii Europejskiej z roku 1992 (92/43/EWG). Chomika europejskiego ujęto również w załączniku II Konwencji o ochronie gatunków dzikiej flory i fauny europejskiej oraz ich siedlisk, zwanej popularnie konwencją berneńską. Rekomendacja tej konwencji z 1999 roku mówi, że chomik to: „fundamentalny element dziedzictwa przyrodniczego Europy, który wymaga pilnych działań mających na celu jego ochronę przed wyginięciem”. Minister Ochrony Środowiska (najwyżej stojący pośród krajowych urzędników od ochrony przyrody i nie wolno go nie słuchać!) Rozporządzeniem z roku 2011 objął chomika ochroną ścisłą, z sugestią ochrony czynnej. Oznacza to, że nie można siedzieć za biurkiem i rozprawiać, jaki to piękny i jak zagrożony gatunek, lecz trzeba zakasać białe rękawki i brać się do roboty! Tym bardziej, że ochronę czynną wybranych gatunków ustanowił Parlament RP w Ustawie Ustawy o Ochronie Przyrody z 2004 roku. Więc biurokrato i technokrato nie narażaj się! Trzeba słuchać przełożonych proszę Państwa!

 Tomasz Buczek

Autor prosi o wszelkie informacje o występowaniu chomika w granicach zabudowy miejskiej Lublina.
Informacje proszę przesyłać na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

To zdjęcie ciągle czeka na swego Sherlocka. Podobno zrobiono je gdzieś na Czechowie. Śniegi ustąpiły, więc łatwiej będzie rozwiązać zagadkę. Tego kto odgadnie gdzie znajduje się ten murek, przy którym spotkać można prawdziwego poszukiwanego (warunek konieczny), prosimy o_kontakt z autorem i redakcją (przewidziana niespodzianka).

To zdjęcie ciągle czeka na swego Sherlocka. Podobno zrobiono je gdzieś na Czechowie. Śniegi ustąpiły, więc łatwiej będzie rozwiązać zagadkę. Tego kto odgadnie gdzie znajduje się ten murek, przy którym spotkać można prawdziwego poszukiwanego (warunek konieczny), prosimy o kontakt z autorem i_redakcją (przewidziana niespodzianka).

Wyszukaj na stronie