NaCzechowie drukiem

NaCzechowie archiwalna

Na Facebooku

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

 

W toku dyskusji o Górkach Czechowskich padają różne argumenty spróbujmy je przedstawić (wykorzystując jako bazę punkty zebrane w tekście opublikowanym w specjalnej wkładce do NaCzechowie drukiem, przygotowanej staraniem uczestników akcji Górki Czechowskie Wietrznie Zielone):

Najpoważniej należałoby traktować te, które ogłosił właściciel terenu w swym Bezpłatnym Magazynie Informacyjnym TBV, kolportowanym swego czasu na Czechowie:

 

 

1) Trzeba szybko działać, nie spierać się bo Górki niszczeją i wkrótce nic z nich nie zostanie, bo zarosną nawłocią. Park towarzyszący pobudowanym tam osiedlom (zrealizowany w ciągu ok. 10 lat) to najlepszy na to sposób - wynika z wypowiedzi prof. Harasimiuka na łamach magazynu TBV.

 

 

Tak, należy jak najszybciej o Górki zadbać eliminując z nich roślinność inwazyjną, głównie nawłoć, Jednak najlepszym sposobem na to jest plewienie i podkaszanie, a nie budowa bloków. Równie potrzebne jest usunięcie pozostałości pobudowlanych oraz zwyczajnych śmieci.

 

 

2) 70% ankietowanych na Czechowie chciałaby nowoczesnego, ogólnodostępnego, min. 60-hektarowego parku w sąsiedztwie zabudowy mieszkalnej, a podobna ich część (73%) jest również za uporządkowaniem i zagospodarowaniem Górek Czechowskich.

 

 

Ale czy pytano respondentów, czy wiedzą jaki obszar obejmują Górki Czechowskie i czy chcieliby parku w sąsiedztwie zupełnie nowych pobudowanych na Górkach osiedli. Górki jako takie już znajdują się w sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej, a uporządkowania i zagospodarowania terenu życzyłby sobie chyba każdy.

 

 

 

Inne argumenty padały w mediach ze strony władz miasta oraz w komentarzach internautów:

 

 

3) Kiedyś Górki zostały sprzedane i teraz musimy podjąć negocjacje i zawrzeć kompromis z właścicielem

 

 

Nic nie musimy. Dlatego, zupełnie zrozumiała jest wypowiedź prezesa TBV, w_wywiadzie dla prasy opublikowanym tuż po przejęciu Górek, że jest świadom podejmowanego ryzyka. Miasto bowiem może, ale nie musi zmieniać planu.

 

Zamiast naprawiać błędy poprzedniej władzy, kolejna idzie jej śladem. Kompromis w sprawie Górek (w dość zagmatwanych okolicznościach i skandalicznej atmosferze) zawarty został już wcześniej w latach 2005-2011. Wówczas to w zamian za oczekiwany udział poprzedniego właściciela w przebudowie najbardziej problematycznego skrzyżowania w Lublinie uchwalono korzystne dla niego zmiany. Do uzyskania oczekiwanych przez miasto korzyści nie doszło. Nie tylko więc, nic nie usprawiedliwia dalszych ustępstw, ale i nic nie usprawiedliwia braku deklaracji ze strony władz miasta co do tego jak chcą od nowego właściciela owe zaległe korzyści w jakiejkolwiek części uzyskać.

 

 

 

4) Dawny poligon to jedno wielkie śmietnisko. Nie zostało tam nic wartego ochrony.

 

 

Owszem, są na Górkach tereny szczególnie zaniedbane, zwłaszcza na obszarze nadbrzeżnych dolin od strony dzisiejszego Lidla. Nie jest to jednak argument za zabudową – śmieci trzeba zwyczajnie uprzątnąć i to tak aby nie zniszczyć okolicy. Czy Ogród Saski lub Stary Gaj należy zabudować bo po weekendzie można tam znaleźć ślady plenerowych libacji??
Na dodatek, o ile butelki, czy inne opakowania, można łatwo uprzątnąć to trudniej to zrobić w przypadku  odpadów pobudowlanych ciągle zalegających w okolicach od strony ulicy Poligonowej, a niektórych dewastacji spowodowanych już do tej pory przy okazji budów i przygotowań do nich nie da się naprawić przywracając stan pierwotny wskutek zwykłego uprzątnięcia. Na strzelnicy ciągle zalega warstwa nasypu, który miał być zlikwidowany po zakończeniu budowy. Na północy zniszczeniu, poprzez nawiezienie tam ton ziemi, uległy wyloty płytszych dolin, zwężając główny wąwóz, a ostatnio zniszczono także wyloty niemal wszystkich wąwozów. Wszystko to dotyczy tzw. Ekologicznej Strefy Obszarów Chronionych i nie spotkało się z zauważalną reakcją instytucji, które powinny tej ochrony pilnować! Jak nic jak władze miasta coś uchwalają i zapisują to znaczy że "uchwalają i zapisują". Psu na budę zdatne się to nie staje, gdy tylko w grę wchodzi jakaś doraźna korzyść finansowa, albo, prawdopodobnie, prawdopodobne wydaje się komuś takiej korzyści uzyskanie.
Wszystkie znane badania i inwentaryzacje, wykonywane także współcześnie, potwierdzają, że Górki są ciągle przyrodniczym ewenementem, nie tylko na skalę miasta, wartym ochrony. Nawet zniszczenia którym ulegały (w największym stopniu w ciągu ostatnich dwu lat) choć zubożyły
pierwotne zasoby przyrody, nie sprowadziły ich do poziomu innych terenów zielonych w mieście.

 

 

 

5) To już prywatny teren i co nam do tego?

 

 

Nawet ludzie, którzy nie śmierdzą groszem, ale mają ambicje, aby kiedyś to zmienić, zarobić, zbudować dom dla swej rodziny, kiedyś wreszcie muszą zainteresować się jak to zrobić w praktyce. Dowiadują się wówczas , że własność prywatna, ma w naszym kraju, zgodnie z prawem, pewne ograniczenia. Ograniczenia, których praktyka stosowania zwykłym obywatelom często utrudnia życie: oto nie można sobie kupić kawałka lasu i wykarczować go, aby postawić dom, dla siebie i swojej rodziny, nie można tego uczynić zgodnie z prawem na działce rolnej, mało tego: bez zezwolenia nie można wykonać wielu zmian w ramach remontu własnego domu w którym się mieszka! Nie wiedzieliście tego? Przypomnijmy więc, co jest oczywiste: nie można kupić terenu przeznaczonego jak w tym przypadku pod rezerwat, park, ogólnodostępną zieleń publiczną, by zbudować na nim sklep, domy dla właścicieli terenu, nie mówiąc o osiedlu mieszkaniowym na sprzedaż lub wynajem! Po latach urabiania decydentów właścicielom częściowo udało się pierwotny plan względem Górek zniweczyć, ale jako społeczność miasta, której teren ten miał służyć według pierwotnych zamierzeń, mamy prawo, a nawet obowiązek, przeciwstawić się dążeniom nowych właścicieli Górek.

 

 

 

6) Ale przecież budownictwo mieszkaniowe jest potrzebne, więc inicjatywa dewelopera jest pożyteczna.

 

 

Nie wszystko co samo w sobie jest pożyteczne i zasadniczo potrzebne spełnia swoje funkcje jeśli znajduje się w nieodpowiednim miejscu. Czasem mimo, że jedne funkcje spełnia, to pod innym względem szkodzi. Wiele miast przekonało się już, że budowa osiedli mieszkaniowych w korytarzach napowietrzających to w ogólnym bilansie strata, nie korzyść. Jest w Lublinie wiele innych lokalizacji gdzie można wznosić budynki mieszkalne, nie szkodząc ładowi przestrzennemu miasta i nie zaburzając jego zrównoważonego rozwoju. Dodatkowo wobec wielkości obszaru przeznaczonego już w miejskich planach pod budownictwo wielorodzinne i prognoz demograficznych przewidujących zmniejszanie się liczby mieszkańców w kolejnych latach, potrzeba nowych osiedli, poza już wyznaczonymi terenami, jest co najmniej wątpliwa.

 

 

 

Ostatni argument jaki przypomnimy rzadko pojawiał się w komentarzach, za to wystąpił jako element ankiety inwestora:

 

 

7) Na Górkach nie jest bezpiecznie, nie ma tam oświetlenia, ławek, ani wygodnych alejek.

 

 

Statystyki policyjne nie zawierają doniesień z Górek – nie dochodzi tam do wypadków, nie ma zgłoszeń o napaściach itp. Latarni nie stawia się na obszarach projektowanych rezerwatów, W granicach wielu miast znajdują się lasy, a nawet urwiska i nikt nie wytycza tam oświetlonych alejek, bo nie taka jest ich funkcja w mieście. Tak samo jest np. w Starym Gaju. I ten las i Górki są wymieniane w Studium jako główne tereny przyrodniczo-rekreacyjne. O ich walorach decyduje właśnie półdziki charakter. Co innego park i tereny rekreacyjne. Ale i na takich terenach nie zawsze instaluje się wszędzie oświetlenie czy alejki. Dla parków w stylu angielskim, czy tzw. parków naturalistycznych, ważniejsze są naturalne widoki, niezaburzone instalacjami, ławkami i brukowanymi chodnikami.

 

 

 * * *

P.S. Kto ma swoje zdanie w tej sprawie i uważa, że przedstawione w propozycjach Urzędu Miasta zapisy wyłożonego po raz drugi projektu Studium Uwarunkowań i Zagospodarowania Przestrzennego Miasta nie zadowalają go, może złożyć stosowne uwagi do tego dokumentu. Tylko dzięki temu ktokolwiek będzie miał szanse potraktować je poważnie. Więcej w opisie facebookowego wydarzenia udostępnianego przez Górki Czechowskie Wietrznie Zielone i Towarzystwo dla Natury i Człowieka.

 

 
 

Reklama

Wyszukaj na stronie